Logo
Wydrukuj tę stronę

Jest kasa – nie ma kasy. Zabawa w a kuku, czyli sesja budżetowa

Wyróżniony Jest kasa – nie ma kasy. Zabawa w a kuku, czyli sesja budżetowa

Tak to już jest, podczas pierwszych sesji kadencji rady powiatów, miast i gmin głosują budżet, właściwie przygotowany przez radnych kadencji poprzedniej. Głosowanie trochę przypomina zabawę w zakładników. Radni obecnej kadencji teoretycznie mogą nie przyjąć budżetu na rok następny, praktycznie jednak działanie na prowizorium budżetowym – jest trudnym rozwiązaniem.


Dziś radni powiatu gnieźnieńskiego przyjmowali budżet przygotowany właściwie przez poprzedni Zarząd Powiatu. Zdania o budżecie były różne, problem budziły rzecz jasne pieniądze dla szpitala, których zdaniem części radnych i Zarządu Powiatu (obecnego)  po prostu nie ma. Zdaniem byłej starosty Beaty Tarczyńskiej oraz lidera PiS-u, posła Zbigniewa Dolaty - który zdaniem wielu mieszkańców faktycznie sprawował kuratele nad działaniami byłego Zarządu - logicznym było, że to nadwyżka budżetowa stanowi ponad 10 mln zabezpieczenia dalszego etapu rozbudowy szpitala.

- Oczywiście, że to jest nasz budżet. Wszystkie środki, które powinny być zabezpieczone są zabezpieczone. Również zabezpieczone są środki na szpital, ponieważ planowaliśmy tę nadwyżkę budżetową w kwocie 13 mln złotych, na ten cel przeznaczyć. Dziś zgłaszamy taką poprawkę. Zobaczymy jak zostanie przyjęty przez radnych, ale liczę na wyrozumiałość, bo przecież tak jak mówi się na sesji szpital jest najważniejszym i wspólnym celem także naszym – powiedziała nam Beata Tarczyńska, radna PiS, była starosta.  

- Budżet przygotowany przez Zarząd Prawa i Sprawiedliwości przewidywał środki na drugi etap rozbudowy szpitala w wysokości blisko 13 milionów złotych i autopoprawka nowego zarządu Platformy i SLD niestety tej kwoty na szpital nie przewiduję. Dlatego my dzisiaj jako klub radnych Prawa i Sprawiedliwości złożymy osobną poprawkę, taką, która była planowana gdybyśmy wygrali wybory i która będzie zapewniała kontynuację budowy w kwocie 12,5 mln zł na drugi etap rozbudowy. Także nie ma żadnego problemu żeby obecnie rządzący pan Gruszczyńskiej i pan Tomaszewski, Platforma i SLD mogli kontynuować nasze działania – mówi poseł PiS Zbigniew Dolata.

Nieco inaczej o pieniądzach na szpital w głosowanym budżecie mówi starosta Piotr Gruszczyński. - Budżet generalnie przygotowany przez poprzednią kadencję, ale przede wszystkim myślę że będę miał okazję złożyć gratulacje poprzedniemu Zarządowi, że przygotował ten budżet  i pozwoli to pracować nam na nim. To po pierwsze. Po wtóre doceniam tutaj duży wysiłek pani skarbnik, która bardzo mocno nas w tym wspierała. Oceniam go jako budżet do zrealizowania, ale tam nie ma jakieś fajerwerków. Natomiast trudnością było jednak skonstruowanie tego budżetu tak, by pozwolił funkcjonować powiatowi. Podejmowaliśmy pewną inżynierię finansową – niełatwą. Myślę, że to, co zostało przygotowane spełnił oczekiwania radnych i mam nadzieję, że radni opozycji tak naprawdę podejdą też konstruktywnie do głosowania – mówił Piotr Gruszczyński starosta Gnieźnieński.

- W tym budżecie brakuje mi tak naprawdę jednego - pieniędzy na szpital. Oczywiście przy zmianie kadencji my praktycznie pracujemy na budżecie przygotowanym przez poprzedni Zarząd, to trudna sytuacja, zapewne SLD będzie głosować za przyjęciem. Bo można oczywiście nie przyjąć, ale realia działania na prowizorium to zawsze trudna droga – stwierdził radny Robert Andrzejewski z SLD. - Od początku mówiliśmy, że w tym odziedziczonym budżecie nie ma pieniędzy na szpital. Będziemy podejmowali teraz dopiero własne działania. Rozpoczynamy kadencję, a szpital jest niezwykle istotny – dodaje Piotr Gruszczyński.

I wszystko trafił szlag – przez poprawkę
Niewiele wskazywało na to, że obecna sesja będzie ponownie przypominać walkę o dominację nad piaskownicę, łopatki i wiaderko, a jednak, kiedy radny Marcin Makohoński zgłosił poprawkę Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości o wykorzystaniu nadwyżki budżetowej o której mediom przed sesją mówiła była starosta Tarczyńska. Wielkie było zdziwienie strony koalicyjnej, że jest jakowaś nadwyżka i rozpoczęła się kłótnia. Bo dyskusją tego nazwać nie można.

Posłanka Paulina Hennig–Kloska, która była gościem na sesji, praktycznie wywołała temat szpitala, który miał być dyskutowany na kolejnej sesji. Wśród wzajemnych inwektyw i oskarżeń głos zabierał jeszcze poseł Zbigniew Dolata. Ostatecznie po wzajemnym oskarżaniu się o to kto „zajumał” piasek z piaskownicy i kto zawinił w rozbudowie szpitala, oraz czy jest dobrze czy może niezupełnie, radny Makohoński wystąpił z wnioskiem o przerwę na spotkanie radnych PiS z Zarządem Powiatu. Głosowanie miało się odbyć po przerwie.

Przewodniczący Rady Dariusz Pilak zwrócił uwagę posłom, że o ile obrady sesji Rady Powiatu odbywają się nie przypadkiem przy ulicy Jana Pawła II w Gnieźnie, a obrady sejmu w w Warszawie przy ulicy Wiejskiej, dobrze było by nie przenosić zwyczajów i atmosfery z Wiejskiej. Tu nieco obok aluzji przewodniczącego w obronie obrażonych rzekomo przez Dariusza Pilaka mieszkańców wsi wystąpił Marcin Makohoński. Zarządzono przerwę.

Ostatecznie po przerwie budżet (bez poprawki PiS-u, której nie głosowano) został przegłosowany stosunkiem głosów: „za” 19 radnych, „przeciw” - 7 radnych.

Informacjelokalne.pl