http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Starosta Piotr Gruszczyński ocenia pierwszy rok swoich rządów...

Wczoraj minął rok, odkąd Piotr Gruszczyński objął stanowisko starosty gnieźnieńskiego. Zapraszamy do rozmowy z P. Gruszczyńskim


- Panie Starosto, dziś mija dokładnie rok, odkąd przejął Pan stery w powiecie. Jak ocenia Pan ten czas?
- Zostałem Starostą z pewnym bagażem doświadczeń, jeśli chodzi o funkcjonowanie w samorządzie, ponieważ w roku 2002-2006 byłem radnym miejskim i przewodniczącym komisji gospodarki, a później w następnej kadencji byłem wicestarostą. Skala porównania jest zdecydowanie na niekorzyść tej kadencji, którą w tej chwili objąłem. Z wielu powodów. Otóż okazało się, że nie tylko i wyłącznie problemem Starostwa Powiatowego jest rozbudowa szpitala. Chcę przypomnieć, że na ten cel potrzebnych jest jeszcze około 40 mln zł.  a w budżecie na ten rok zostało zapisanych 0 zł. Okazało się że niestety, ale finanse Starostwa Powiatowego przez ostatnie 4 lata za moich poprzedników - a chcę przypomnieć, że wtedy rządził PiS,  starostą była Pani Beata Tarczyńska - wydrenowano środki z budżetu w taki sposób, że obecny Zarząd Powiatu nie był w stanie wziąć nawet kredytów. Otóż zwróciłem się do firmy audytorskiej, żeby określiła, na co tak naprawdę możemy sobie pozwolić i co się tak naprawdę zadziało, że Starostwo Powiatowe znalazło się w tak trudnej sytuacji.  Okazało się że decydujące były lata 2017-2018.  Podkreślę, że to jest ten czas kiedy rządził PiS i podejmowano decyzje, które niestety, ale doprowadziły do takiej sytuacji .

- O jakich konkretnych problemach mówimy?
- Mówimy o szpitalu i braku pieniędzy na jego rozbudowę, ale niestety okazało się, że inne projekty bardzo ważne dla starostwa były prowadzone w sposób katastrofalny. Myślę tutaj między innymi o rozbudowie eSTeDe. Chcę przypomnieć, że ten projekt całkowicie runął w gruzach, miał zostać oddany w poprzedniej kadencji, a tymczasem dzisiaj nie jesteśmy nawet na półmetku tego co winno być zrobione.  Tak naprawdę sprawa ta właściwie kwalifikuje się do prokuratury i taki wniosek został złożony. Kolejnym problemem, z którym się zetknąłem i który przeszedł moje wszelkie wyobrażenia to była niestety edukacja i jej sposób finansowania.  Kiedy Starostą Gnieźnieńskim jeszcze wcześniej był Dariusz Pilak, dofinansowanie edukacji z budżetu powiatu oscylowało na poziomie 240 tys. zł. Kiedy ja zostałem starostą okazało się, że starostwo musi dołożyć do oświaty ok. 9 mln. zł. Dzisiaj stoimy przed wieloma dylematami w podejmowaniu bardzo trudnych i niepopularnych decyzji, jestem zmuszony do wielkich zmian, żeby zoptymalizować finanse powiatu.

Oczywiście trudno obciążać moich poprzedników za wszystko z czym dziś się mierzymy, ponieważ to co się wydarzyło jest związane również z pewnymi uwarunkowaniami  zewnętrznymi, które przyspieszyły ten proces. Warunki zewnętrzne miedzy innymi dotyczące choćby ostatniej podwyżki pensji dla nauczycieli - okazuje się, że subwencja która za tym idzie całkowicie nie zabezpiecza potrzebnych środków i już w przyszłym roku starostwo będzie musiało dołożyć do edukacji kolejny milion złotych.

- Czy nie ma możliwości posiłkowania się kredytem, obligacjami?
- W tej chwili w oczach instytucji finansowych Starostwo Powiatowe jest bankrutem, nie mamy możliwości sięgnięcia po żadne kredyty długoterminowe. Ale to nie o oznacza, że nie mamy pewnej wizji na przyszłość, bo przecież przyszliśmy tutaj po to, by wykonywać określone zadania z pełnym przekonaniem i wiarą, że mimo że jest ciężko, to uda nam się jednak przezwyciężyć ten trudny czas.

- Jakie zatem są plany na kolejne lata?
- Mapa postępowania jest już przez Zarząd Powiatu przygotowana. Przyszły rok będzie bardzo dynamiczny ponieważ chcemy doprowadzić do kilku inwestycji. Po pierwsze, ustawodawca narzuca na nas obowiązki w zakresie zmiany w zakresie prowadzenia domów dziecka,  maksymalnie dla 14 osób. Przypominam, że mamy dwa domy dziecka. Jeden w Gnieźnie, drugi w Trzemesznie, w każdym jest po ok. 30 dzieci. Przed nami konieczność wybudowania czterech obiektów o zupełnie innych standardach.

Po drugie, wojewoda przekazał nam budynek przy ul. Sienkiewicza (po byłej policji). W roku 2020 budynek ten zostanie zmodernizowany, aby mógł służyć starostwu. Jestem w pełni przekonany że nasza jednostka Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie zasiedli ten obiekt i będzie on służył mieszkańcom powiatu gnieźnieńskiego.

Kolejna sprawa nie uregulowana przez lata to są urągające warunki w jakich dzisiaj funkcjonuje pogotowie ratunkowe przy ulicy Wyszyńskiego. Tutaj już podejmujemy działania i myślę ze w przyszłym roku ta jednostka znajdzie się w całkowicie innym miejscu przystosowana do dzisiejszych czasów.  

Kolejnym działaniem Starostwa Powiatowego jest optymalizacja wydatków. Otóż w niektórych naszych jednostkach dochodziło do nieracjonalnego wydatkowania środków. Zarząd Powiatu będzie kładł duży nacisk na remont naszych jednostek oświatowych, ponieważ tu mamy zaniedbania wieloletnie. Chcemy w pierwszej kolejności przygotować i wyremontować obiekt tzw. Ekonomika, w następnych latach Liceum nr II. Do opinii publicznej pewnie dotarła informacja, że jesteśmy zainteresowani by łączyć ośrodki szkolno-wychowawcze. Po części muszę to zdementować. Nie będziemy remontować tej substancji, która jest obecnie przy ul. Powstańców Wielkopolskich, bo ona jest po prostu archaiczna. Mamy całkowicie inny zamysły, bardziej dalekosiężne i myślę, że za 2 lata do tych rozwiązań dojdziemy, ponieważ ośrodek szkolno – wychowawczy nr 1, który mieści się w centrum miasta mimo wszystko nie jest doskonały, nie zapewnia dzieciom choćby infrastruktury sportowej.
W przyszłym roku chcielibyśmy ponadto przekazać na rzecz stowarzyszeń budynek mieszczący się przy ulicy Kościuszki, dzisiaj mieści się tam Largo. W moim zamyśle jest by stowarzyszenia miały swoje możliwości lokalowe. Obiekt chcielibyśmy przekazać wyłączenie dla tej grupy.

Ale chciałbym również zwrócić uwagę na pewien projekt, który w mojej ocenie będzie nowatorski. Dotyczy on bezpieczeństwa naszych dzieci w obszarze ruchu drogowego. Otóż w tej chwili przy współpracy i pozytywnym podejściu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego chcemy, żeby w Gnieźnie został zrealizowany projekt, polegający na tym, że dziecko wchodząc do autobusu naszpikowananego nowoczesną technologią, w ciągu pół godziny będzie mogło poznać wirtualnie zasady ruchu drogowego. Projekt ma wymiar ogólnopolski. Mam nadzieję, że w tej kadencji projekt ten ujrzy światło dzienne.

- Czy doczekamy się, że nowe budynki szpitalne zostaną w końcu uruchomione? Czy jest szansa na dokończenie modernizacji eSTeDe?
- Jeśli chodzi o budowę szpitala to ten proces już trwa, od dobrych 10 lat. Otóż mam ambicje, żeby do roku 2021 szpital został oddany mieszkańcom Powiatu Gnieźnieńskiego. To jest główne moje zadanie i jestem w pełni przekonany, że uda nam się to osiągnąć. Co do fatalnej rozbudowy eSTeDe, mam nadzieję, że w przyszłym roku problem ten zostanie rozwiązany  i ci którzy kochają kulturę, rozrywkę doczekają się nowoczesnej siedziby naszego domu kultury.

- Jak widać problemów jest bardzo dużo. Przez ostatni rok kilka rzeczy udało się mimo to zrealizować. Zauważalna jest dobra współpraca na linii miasto – powiat.
- Tak, jednym z przykładów jest uruchomienie kolejki wąskotorowej. Chcę zwrócić uwagę, że mimo, iż w poprzedniej kadencji była osoba, która zajmowała się tylko i wyłącznie kolejką, wąskotorówka nie wyjechała przez ostatnie 4 lata. My tę sprawę uregulowaliśmy w przeciągu kilku miesięcy. Kolejny ważny temat to szkolnictwo zawodowe. Bardzo mocno przywiązujemy uwagę do jego promocji. Kładziemy olbrzymi nacisk na tę sferę i myślę, że już w następnym roku nabór będzie dużo bardziej atrakcyjny.

Jeśli chodzi o relacje na linii miasto-powiat, to myślę, że ci którzy obserwują gnieźnieńską scenę widzą bardzo dobrą współpracę między powiatem a miastem.  Z Panem Prezydentem spotykamy się systematycznie, co najmniej raz w miesiącu, omawiamy kwestie związane z bieżącą sytuacją. Mamy mnóstwo spotkań tzw. sytuacyjnych związanych z rozwiązywaniem określonych problemów i tutaj widać, że jest duża synergia, i oby było tak dalej. Właściwie w tej kadencji udało się doprowadzić do takiej sytuacji, której nie było chyba w poprzednich latach – całkowita symbioza między jednym a drugim samorządem.

- Czy nie żałuje Pan decyzji objęcia funkcji Starosty Gnieźnieńskiego?
- Nie żałuję, pomimo że przez zmianę pracy moje wynagrodzenie na  przestrzeni 5 lat będzie mniejsze o pół miliona złotych. Uznałem, że jeśli jest się szefem określonego ugrupowania, które wygrywa wybory trzeba mieć odwagę przejąć na siebie obowiązki, które w tym momencie z takiego tytułu wynikają i takie też były oczekiwania mojego środowiska żebym podjął się tego zadnia. Po roku mogę powiedzieć, ze absolutnie tego nie żałuję.  Oczywiście nie przewidziałem, że będzie aż tyle sytuacji stresujących, trudnych. Natomiast jestem niezmiernie zadowolony, że mogę tutaj być, że mogę wspierać Starostwo w pełnym przekonaniu, że już za 4 lata ogłosimy tę kadencję jako kadencja, która wyprowadziła nasz powiat z niezwykle trudnej sytuacji finansowej i dokończymy te inwestycje, których nie udało się zrealizować wcześniej.  Myślę, że to będzie wspólna zasługa nie tylko Zarządu, ale przede wszystkim osób, które ze mną współpracują a myślę tutaj o moich pracownikach, dyrektorach, bo bez nich nie mam po prostu szans żeby to zrealizować.

- Jaki jest Piotr Gruszczyński po godzinach, w wolnym czasie? I czy w ogóle znajduje Pan czas dla siebie?
- W życiu tak naprawdę najważniejsze są priorytety. Oczywiście, ze można skupiać się na pracy zawodowej w 100% , 24 godziny na dobę. Muszę przyznać, że gdy wracam do domu to razem z problemami, często się zamykam po to by roztrząsać, to co mnie zastało w danym dniu, ale to nie oznacza, że nie należy dbać o  zdrowie psychiczne, bo to jest bardzo ważne. Przy tak dużych obciążeniach psychika jest niezwykle istotna, żeby nie doprowadzić przede wszystkim do wypalenia organizmu. To jest tak niebezpieczne zjawisko, że jeżeli do tego dojdzie to nawet chęci już nie pomogą. Po prostu staram się co najmniej 3-4 razy w tygodniu wychodzić na godzinę. Biegam, ale nie ukrywam, że w trakcie skupiam się na sprawach, które w danym momencie są dla mnie problemem. Muszę powiedzieć, że najlepsze rozwiązania potrafiłem znaleźć kiedy byłem sam ze sobą, gdy pokonywałem kilometry, a potem wracałem do pracy z dużą chęcią, żeby omówić z Zarządem, że znalazłem rozwiązanie. Niestety muszę zdradzić, że moja rodzina mi zarzuca, że jestem typowym pracoholikiem. Nie do końca się z tym zgadzam, natomiast prawdą jest, że gdy kończy się weekend i zbliża się wieczór to cieszę się, że już poniedziałek i będziemy rozwiązywać kolejne problemy. Myślę, że to pozytywne podejście do pracy pozwoli mi wytrzymać tę presję.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.