http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

„Cały czas żyjemy w państwie socjalistycznym”

Wyróżniony „Cały czas żyjemy w państwie socjalistycznym”

Janusz Korwin-Mikke w piątek wieczorem przyjechał do Gniezna, by odbyć spotkanie ze swoimi sympatykami. Nie mogło zabraknąć oczywiście krytyki poczynań rządzących, co też polityk uzasadniał w sposób bardzo dla siebie charakterystyczny. Co nie podoba mu się w ustawie dezubekizacyjnej oraz ciągłym zmienianiu zasad przechodzenia na emeryturę?


Europoseł i szef partii Wolność przeprowadza od lat swoje spotkania w taki sam sposób, czyli w formie wykładu, podczas którego na różnych przykładach tłumaczy, na czym polega wolność w myśl ideologii liberalnej. – My cały czas żyjemy w państwie bardzo głęboko socjalistycznym, a właściwie jesteśmy pod przymusem komunistycznym, bo stanowimy jedną komunę i każdy płaci za wszystkich – mówi Janusz Korwin-Mikke na chwilę przed spotkaniem, które odbyło się w Hotelu Gewert w Gnieźnie. – Najważniejsza rzecz, że szkoła jest socjalistyczna, czyli państwowa. W każdym państwie, jak komuniści dojdą do władzy, to domagają się Ministerstwa Oświaty, a w normalnym kraju niesocjalistycznym każda szkoła jest prywatna i tam szkoła uczy tego, czego chcą rodzice, a nie tego, co chce państwo – dodaje.

Na spotkanie z nim przybyło ok. 80 osób, w tym większość osób młodych, którzy dopiero wkrótce w wyborach zagłosują po raz pierwszy w życiu. – W demokracji każde głosy się liczą, a głosy młodych mają tę zaletę, że starsi mogą umrzeć, a młodsi na ogół nie umierają tak szybko – twierdzi J. Korwin-Mikke z dość znanym przekąsem.

Chwilę później ponownie nawiązuje do szkoły i dopowiada, że nie powinno być szkół publicznych. – Tylko w ustroju niewolniczym, niewolnikowi nie wolno zdecydować o tym, czego będzie się uczyło jego dziecko, tylko będzie pracowało na swego pana, jak dorośnie. W ustroju normalnym nie ma emerytur, więc ludzie mają dzieci, by one ich na starość utrzymywały, a więc to jest w interesie rodzica, żeby mu dać dobre wykształcenie szkołę, by dziecko dobrze zarabiało i na starość utrzymywało swoich rodziców. W systemie niewolniczym nie płodzi się dzieci, bo po co mieć dzieci, jeśli potem one nie będą ich utrzymywać na starość – zauważa polityk.

Janusz Korwin-Mikke nie jest także zwolennikiem przeprowadzanej reformy sądownictwa w Polsce, choć również by takową przeprowadził, gdyby doszedł do władzy. – Problem nie tyle polega na tym, kto mianuje sędziów, tylko kto po ich mianowaniu, ma na nich wpływ, a według reformy, którą proponuje jego ekscelencja Zbigniew Ziobro, po takim mianowaniu sędziego będzie można go potem nagradzać albo usuwać i to jest niedopuszczalne. Ja też uważam, że kadra sędziowska, która za komuny była całkiem niezła, ale ona się potem całkowicie zdegenerowała przez absolutny brak kontroli. Oczywiście, że trzeba powołać sądy kapturowe, które by po cichu usuwało sędziów niegodnych tego miana, ale musi to być robione po cichu, a nie tak, że dziennikarze mówią i piszą, jak jest korupcja w sądach. Czyli mówimy, że sędziowie są nieomylni, ale po cichu usuwany tych, którzy są omylni – podkreśla J. Korwin-Mikke.

Nie podoba mu się także ustawa dezubekizacyjna. – Uważam, że jeśli człowiek zasłuży na emeryturę, to musi ją dostać, a jeżeli jest kat, który powiesił mojego ojca, słusznie czy niesłusznie, to on wykonywał swój zawód i należy mu się emerytura w dalszym ciągu. Kat nie jest od tego, żeby oceniać wyrok, czy był on słuszny czy niesłuszny. Ja już wtedy mówiłem, jak robiło to PO, że to jest tylko wstęp do tego, żeby potem ogołocić innych z tych emerytur – wyjaśnia.  

- Emerytura, to nie jest świadczenie społeczne, jak uważają socjaliści, to są odłożone w czasie moje zarobki, czy jak wolą liberałowie i ja jestem liberałem pod tym względem, to jest taka loteria. Ja się zakładam z ZUS-em, że ja dożyję 65. roku życia, jeżeli dożyłem, to wygrałem i teraz na raty będę odbierał wygraną, a jeśli nie dożyłem, to przegrałem i moje pieniądze zabierze ZUS. Takie są zasady loterii i jeśli wygrałem, to należą mi się te pieniądze i nie można, np. podczas losowania Totolotka zmieniać zasad takiej loterii, czyli jeśli ma te pieniądze obiecane, to ma je dostać i koniec. Nie można jej obniżać ani podwyższać, w wieku lat dwudziestu człowiek musi zdecydować, czy idzie do pracy, czy też nie idzie, kobieta zwłaszcza. Ona poszła do pracy i zawarła umowę, że na emeryturę przejdzie w wieku lat sześćdziesięciu, a więc jak teraz można jej powiedzieć, że przejdzie na emeryturę, ale dopiero w wieku 65 lub 67 lat  – pyta retorycznie J. Korwin-Mikke.

Na koniec sympatycy charyzmatycznego polityka mogli kupić kilka książek jego autorstwa oraz takich, na których zbudował on swoją narrację polityczną, której jest wierny od samego początku swojej działalności publicznej.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.