http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Czy ASF to zagrożenie dla polskiej gospodarki?

Wyróżniony Czy ASF to zagrożenie dla polskiej gospodarki?

ASF coraz bliżej Wielkopolski. Ta sprawa wymaga natychmiastowej niemal reakcji. Problem nie dotyczy jedynie gospodarstw zajmujących się hodowlą trzody chlewnej. O tym, jakie szkody może wyrządzić ten wirus i co stanowi dodatkowe zagrożenie była mowa podczas spotkania roboczego na skalę całego województwa.


Przed dwoma tygodniami w Poznaniu odbyła się narada przed coraz szybciej zbliżającym się do granic Polski choroby ASF, która rozprzestrzenia się wśród trzody chlewnej, a spotkanie zorganizował Wojewódzki Lekarz Weterynarii. Wśród zaproszonych byli także przedstawiciele gnieźnieńskich parlamentarzystów. – ASF, czyli choroba Afrykańskiego Pomoru Świń to rzecz, która spędza sen z powiek polskich rolników i jej wkroczenie do województwa wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego będzie stanowiło dość istotny problem, ponieważ to tutaj właśnie znajduję się największe hodowle trzody chlewnej w Polsce – przypomina Paulina Hennig-Kloska, posłanka Nowoczesnej z Gniezna, która zasiada ponadto w Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Jeżeli nie zabezpieczymy terenów zachodnich naszego kraju przez ASF, to grozi nam zakaz eksportu mięsa wieprzowego i wszystkich pochodnych od tego wyrobów, a to może grozić ogromnymi problemami w branży mięsnej i jej przetwórstwa, która w Polsce zatrudnia ogromne ilości ludzi i jest chlubą naszego kraju – przestrzega polityk.

O jakich mówiono problemach na samym spotkaniu? – Z tych relacji wynika, że sytuacja w inspekcji sanitarno-weterynaryjnej na chwilę obecną w Wielkopolsce jest dramatyczna. Oni mają aktualnie 23 wakaty, z pracy odchodzą tam lekarze weterynarii, a potrzeby określane są na 55 etatów – mówi Piotr Szczepański z powiatowego koła partii Nowoczesna w Gnieźnie, który uczestniczył w naradzie w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynaryjnym w Poznaniu. – Dodatkowo od następnego roku wchodzi obowiązek kontrolowania wszystkich gospodarstw rolnych zgodne z ministerialnym rozporządzeniem, a w związku z tym wszyscy weterynarze będą musieli dokonać kontroli na terenie ok. trzech tysięcy gospodarstw w każdym powiecie. Oni nie są w stanie tego zrobić – uważa P. Szczepański.

Szacuje się, że w przypadku zaatakowania przez wirus gospodarstw, które hodują trzodę chlewną, straty gospodarki mogą nawet sięgnąć 30 miliardów złotych w skali rocznej. – Tu może nastąpić załamanie tej gałęzi gospodarki, a do tego jeszcze dochodzi tu konieczność wybicia wszystkich stad hodowlanych na terenach objętych chorobą ASF plus dwuletnia kwarantanna, czyli brak możliwości zakładania nowej hodowli. Wojewódzki Lekarz Weterynarii wskazał niemożność zaciągnięcia nowych kadr ze względu na zbyt niskie stawki uposażenia, a poza tym jest to służba cywilna i nie można zapłacić nikomu za nadgodziny, tylko trzeba oddać to jako dni wolne. Jednemu lekarzowi weterynarii z Ostrzeszowa mają obecnie do oddania 200 godzin, czyli jego nie będzie w pracy przez ponad miesiąc – mówi P. Szczepański.

Posłanka na początku tygodnia wystosowała interpelację do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w której apeluje o niezwłoczną reakcję na przedstawione na spotkaniu problemy w tym zakresie.

Nie tylko ministerstwo jednak powinno tutaj działać. - Chciałabym także tutaj zaapelować do rolników. Nikt nie jest w stanie tak dobrze zabezpieczyć waszych gospodarstw, jak tylko wy sami. Problem polega na tym, że musimy przestrzegać dziś maksymalnie, jak tylko to jest możliwe, zasad bioasekuracji, czyli niedopuszczania obcych osób bez odpowiednich badań fitosanitarnych do swoich zagród. Trzeba rozłożyć przy wjeździe do takich gospodarstw maty dezynfekujące, które pozwolą na pełny obrót kół pojazdów wjeżdżających na teren gospodarstwa, żeby były one namaczane rzeczywiście i nie były tylko prowizorką, która ma uspokoić lekarza weterynarii, tylko stanowiły prawdziwe zabezpieczenie. Ważne jest tutaj także rozsądne przechowywanie ściółki, zarówno w okresach wiosenno-letnich, jak i zimowych, a więc niedopuszczalne jest dzisiaj przechowanie jej poza zagrodą, na terenie otwartym i niezadaszonym – instruuje P. Hennig-Kloska.

1 komentarz

  • Szczepan
    Szczepan piątek, 16, luty 2018 15:07 Link do komentarza Raportuj

    "do granic Polski" to już choroba dotarła i jakkolwiek to zabrzmi, ma się całkiem dobrze. Ja o tym problemie - ściśle powiązanym z łowiectwem, pisałem już dawno temu, a teraz czekam na publikację kolejnego felietonu o tym zagrożeniu, które jednak nikogo najwidoczniej nie obchodzi, bo ludzie wolą komentować totalne bzdury i pierdoły, zamiast zainteresować się czymś poważnym, np tym, ile wkrótce będzie kosztowała kiełbasa i szynka..
    Szczepan Kropaczewski

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.