Nowoczesna również chce referendum

Wyróżniony Nowoczesna również chce referendum

Gnieźnieńscy członkowie partii Nowoczesna zamierzają zbierać podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum w sprawie wstrzymania planowanej przez rząd PiS reformy edukacji i rozpoczęcia procesu likwidacji gimnazjów.


Sprawa wydaje się być już przesądzona, że od 1 września szkoły podstawowe w Polsce zostaną powiększone o klasy siódme, a do szkół gimnazjalnych nie przyjdą pierwszoklasiści. Opozycja parlamentarna oraz pozaparlamentarna nie składa jednak przysłowiowej broni, planując rozpisanie referendum ogólnopolskiego. Rozpoczęto właśnie akcję zbierania 500 tysięcy podpisów pod wnioskiem w tej sprawie, który ma trafić wkrótce do Marszałka Sejmu.

W ocenie lokalnych działaczy Nowoczesnej, zaproponowaną reformę edukacji można śmiało nazywać „kontr-reformą” w stosunku do zmian oświatowych, które zachodziły w ciągu ostatnich 25 lat okresu transformacji. - To jest taki powrót do poziomu szkół z lat 60. i 70. ubiegłego wieku, czyli edukacji prowadzonej na poziomie PRL-u. Pozwoliłem sobie tu przygotować taki mały wyciąg opinii, które zostały zamieszczone na stronie rządowej Centrum Legislacyjnego, to jest obecnie 38 opinii wydanych przez instytucje monitorujące oświatę w Polsce, m. in. Polska Akademia Nauk, Uniwersytet Warszawski, Związek Nauczycielstwa Polskiego – mówi Piotr Szczepański, wiceprzewodniczący powiatowych struktur partii Nowoczesna w Gnieźnie. - Te opinie, delikatnie mówiąc w sposób krytyczny wypowiedziały się na temat przedstawionych w ostatnich dniach założeń programowych do tej reformy – dodaje.

Jego zdaniem, poziom niezadowolenia, który odzwierciedla większość opinii jest bardzo trafnie wyrażony w niedawno zamieszczonej publikacji w jednej z gazet. - Chciałbym zaproponować tutaj pewną lekturę, a mianowicie Przewodnik Katolicki, nr 4 z 22 stycznia. Tam jest wywiad z prof. Stanisławem Dylakiem z UAM i raczej trudno powiedzieć, że środowisko związane z Przewodnikiem Katolickim jest liberalne. To jest przecież środowisko, na opinii którego pani minister Zalewska opiera zasadność tej reformy edukacji. To proponuję przeczytać, co tam pan profesor powiedział na temat reformy i tych założeń, które złożyła minister edukacji – kontynuuje P. Szczepański.

Bliższy przykład dotyczy już samego Gniezna, w którym ostatnio przedstawiono przygotowany nowy projekt rejonizacji tutejszych szkół. - Wiemy już, że ten projekt skierowany został do poprawek i to dobrze, że pan prezydent postanowił się pochylić nad wieloma protestami ze strony rodziców, których zaniepokoiły pewne pomysły. To jest taka mapka ostrzegawcza, że przy okazji reformy, żeby utrzymać istniejące placówki gimnazjalne, czyli przemianować je na szkoły podstawowe, samorządy zmuszane są do ekwilibrystycznych wręcz wycinek, bo to tak trzeba nazwać. Nowa Szkoła Podstawowa nr 4 miała sięgać od Arkuszewa aż po Wierzbiczany i ja sobie nie wyobrażam, jak dziadkowie, którzy wspomagają rodziców pracujących w opiece nad dziećmi, że będą biegali z tzw. „językiem do pasa”, bo jedno dziecko będzie chodziło do „Ósemki” albo „Trójki”, a drugie np. do „Czwórki”, bo to będzie dotyczyło uczniów przyszłych klas czwartych i siódmych – tłumaczy wiceprzewodniczący Nowoczesnej.

- Samorządy zostały po raz kolejny wmanewrowane poprzez ideologiczną reformę w czynności, które są nie do końca spójne z założeniami od lat prowadzonych planów edukacyjnych w regionach. To jest taki sygnał, że coś takiego istnieje, bo do nas przychodzą ludzie, którzy o tym mówią. Inna sytuacja jest taka, bo dochodzą do nas sygnały niepokojące, nie dotyczą one akurat samego Gniezna, ale kilku szkół w powiecie i okręgu konińsko-gnieźnieńskim, gdzie istnieją połączone szkoły podstawowe i gimnazjalne. Mamy informacje od dyrektorów tych szkół, że po otrzymaniu siatki godzin i ich przeliczeniu, w ciągu dwóch kolejnych 2-3 lat będą zmuszeni zwolnić ok. 30 proc. swojej kadry dydaktycznej. Także nieprawdą jest, że nie dojdzie do zwolnień i że wszystko przejdzie w sposób bezkonfliktowy. Wiemy ponadto, że kilka nauczycielek, które aktualnie przebywają na urlopie macierzyńskim, jeśli maja zatrudnienie w szkołach gimnazjalnych, to będą miały problem z powrotem do tej pracy. To jest tylko kilka przypadków, ale w skali całej Polski to liczyć trzeba w kilku tysiącach – podsumowuje P. Szczepański.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.