http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Po co władzom powiatu 16,5 miliona złotych kredytu?

Wyróżniony Po co władzom powiatu 16,5 miliona złotych kredytu?

Czy jedna grupa radnych jest rozrzutna, a druga bardzo oszczędna? Dwie godziny dyskutowano nad jedną uchwałą, bo radnych powiatowych znacznie poróżniła kwestia kredytowania inwestycji finansowanych ze środków Unii Europejskiej. Te już tak szybko nie spływają, bo zmieniła się nieco procedura oceny dokumentacji, od których uzależnione jest teraz ich finansowanie, a to powoduje brak środków bieżących na ich realizację.


Zwołana na bardzo wczesne czwartkowe przedpołudnie, a wręcz poranek sesja Rady Powiatu Gnieźnieńskiego nie była krótkim spotkaniem, jak się tego wcześniej spodziewano. Tematem posiedzenia była sprawa podjęcia uchwały ze zgodą na zaciągnięcie kredytu komercyjnego z przeznaczeniem na wyprzedające finansowanie działań realizowanych ze środków unijnych. – Ta pożyczka jest potrzebna ze względu na to, że my musimy na bieżąco opłacać te faktury, które spływają do starostwa i do naszych jednostek prowadzących takie inwestycje. To jest forma zabezpieczenia tych środków, które trochę wolniej do nas spływają z Urzędu Marszałkowskiego i które stopniowo będą uzupełniane w takim wymiarze, jak będą spływały te środki – mówi Beata Tarczyńska, starosta gnieźnieński. Faktury wynikają z takich inwestycji, jak: przebudowa Centrum Kultury eSTeDe, informatyzacja urzędu czy budowa nowej drogi łączącej Wierzyce i Czerniejewo. – Te pieniądze sukcesywnie będą spływały. Być może w najbliższym czasie okaże się, że ten kredyt będzie niższy, bo raty, które będzie wpłacał Urząd Marszałkowski, będą wpływały do budżetu – ocenia B. Tarczyńska.

Chwilę później okazało się, że na takie rozwiązanie nie będzie zgody opozycji. - To tylko z pozoru pięknie wygląda, a to nie są tylko zmiany kosmetyczne, to moment dziejowy dla całego powiatu. Myślę, że powinniśmy poznać uzasadnienie do poszczególnych zadań inwestycyjnych, do wydatków i zobowiązań. Kredyt to jest przecież zobowiązanie i my jesteśmy temu przeciwni – zauważa Rafał Spachacz, radny niezrzeszony, który jako pierwszy zgłosił wątpliwości do tego rozwiązania. – Czy ja dobrze rozumiem, że sytuacja powiatu gnieźnieńskiego jest katastrofalna i że brakuje pieniędzy na obrót? Czy możemy wiedzieć, jaki będzie całkowity poziom kosztów tego kredytu? Jaką mamy kwotę w obrocie środków przy zadaniach inwestycyjnych? Przypuszczam, z mojego doświadczenia samorządowego, że są to kwoty rzędu 2-4 milionów, czasami wyższe i rzadko, przy bardzo dużych inwestycjach potrzebna byłaby kwota 16,5 miliona – zastrzega Robert Andrzejewski, radny Sojuszu Lewicy Demokratycznej i były wicestarosta.

W odpowiedzi od pracownic Wydziału Finansowego radny otrzymuje odpowiedź, że całkowity koszt spłaty kredytu będzie wynosił 1 200 000 zł. Na drugie pytanie nie dostaje dokładnej informacji, bo ich zdaniem sytuacja przy kilku inwestycjach uruchamianych na raz i wielu operacjach finansowych jest zbyt dynamiczna i trudna do szybkiego oszacowania. – Skoro można zwoływać taką sesję nadzwyczajną w ciągu 2-3 dni, to co za problem, bo skoro jest problem ze stroną finansową różnych przedsięwzięć, co za problem zwoływać radnych na określone zadania w danym momencie, kiedy w obrocie braknie 3-4 milionów złotych, bo rusza jakieś zadanie konkretne i wiadomo, ile braknie – proponuje wreszcie R. Andrzejewski i dalej argumentuje. – Możemy się tutaj zebrać, a po co? Po to, żeby nie wydać tych 1 200 000 złotych na koszty zaciągnięcia tego kredytu. Sama pani starosta stwierdziła, że nie do końca wiadomo, czy te 16 milionów będzie potrzebne, a ja mam świadomość, że pewne rzeczy trudno przewidzieć, może łatwo przewidzieć, co będzie za miesiąc, ale już za 3-4 miesiące, bo nie wiadomo, jak pójdą wam przetargi, to jest wróżenie z fusów – przekonuje radny SLD.

Koalicja rządząca odpowiada: – Ja sobie pozwolę nie zgodzić się z wypowiedzią pana Rafała Spachacza, który powiedział, że podejście do procedury kredytowej na te 16,5 mln złotych jest takim dziejowym momentem tej kadencji, to ja chciałbym zwrócić uwagę, że takich dziejowych momentów w tej kadencji, one były, ale były dużo wcześniej – komentuje Jerzy Berlik, wicestarosta gnieźnieński. – O takim dziejowych momentach mówić możemy, gdy była podjęta decyzja o rozbudowie szpitala, gdy była podjęta decyzja o budowie MOS-u czy budowie hali sportowej. My spodziewaliśmy się różnych trudności, które są związane z realizacja tych projektów unijnych, które gwarantowało nam OSI. Nikt nas nie zmuszał, tak naprawdę do tego, abyśmy musieli skorzystać z tego, by poprawiać jakość edukacji zawodowej w powiecie gnieźnieńskim i nikt nas nie zmuszał do tego, aby infrastruktura informacji przestrzennej była wdrożona dla powiatu gnieźnieńskiego, aby było przebudowane eSTeDe i droga powiatowa między Wierzycami a Czerniejewem. Tak naprawdę moglibyśmy tego wszystkiego nie robić i dziś byśmy się tutaj nie spotkali i nie byłoby problemu. To jest ten moment, a szczególnie to rozdanie w Unii Europejskiej, to trzeba wykorzystać, bo nie wiadomo, jak będzie w następnej perspektywie, a sygnały płynące z Brukseli są bardzo niepokojące – podsumowuje dyskusję J. Berlik.

Po dwóch godzinach przystąpiono do głosowania nad uchwałą. Za jej przyjęciem zagłosowało 12 radnych (z klubów: Prawo i Sprawiedliwość, Polskie Stronnictwo Ludowe, Ziemia Gnieźnieńska), 10 radnych było przeciwnych (z klubów: Sojusz Lewicy Demokratycznej, Platforma Obywatelska, Wielkopolanie), a jeden od głosu się wstrzymał (Rafał Spachacz).

1 komentarz

  • Matematyk
    Matematyk poniedziałek, 11, czerwiec 2018 16:50 Link do komentarza Raportuj

    No jakie mądre zdanie powiedział Berlik - ze wiadomości z Unii są niepokojące. PiS nagrzebal w kontaktach z unia a teraz się dziwi, że kasy nie ma.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.