http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Pokazać to czego już nie ma. Tłumy na Rzeźnickiej

Wyróżniony Pokazać to czego już nie ma. Tłumy na Rzeźnickiej

Spod pomnika Bolesława Chrobrego przed Starym Ratuszem na trasę spaceru „100 metrów historii” wyruszyło z Jarosławem Mikołajczykiem z Muzeum Początków Państwa Polskiego około 50 osób. Już przy Rzeźnickiej 1, na podwórze weszło blisko 70. To był magiczny i bardzo gnieźnieński wieczór.


Zanim grupa ruszyła, Jarosław Mikołajczyk edukator MPPP i przewodnik wprowadził uczestników w ideę pokazania miasta i ludzi, których już nie ma. Przypomniał też o Interaktywnym Muzeum Gniezna, które jest dedykowane gnieźnianom i miłośnikom miasta. Podkreślił też, że autorski projekt MPPP „100 metrów historii” realizowany jest we współpracy z młodzieżą III Liceum Ogólnokształcącego.

Pączki od Sowy zamiast szneki z glancem
- Wprawdzie idealnie było by częstować gości spaceru sznekami z glancem od Brachela, nie mniej wydało nam się zasadne wspomnienie tej przedwojennej cukierni, a dzięki istniejącej pod tym samym adresem dziś innej mieliśmy pączki. Były one jedynie symbolem, ukłonem w stronę tradycji Gniezna – mówi J. Mikołajczyk.

Bardzo szybko okazało się, że wśród uczestników spaceru są obecni i dawni mieszkańcy ulicy Rzeźnickiej, dla których był to niezwykle sentymentalny wieczór. Już na pierwszym podwórzu jedna z pań przyznała: - Ja się na tym podwórku urodziłam.

Tu zresztą na pierwszym przystanku przewodnik opowiedział o zakładzie kotlarskim Jana Cieślińskiego i legendarnym źródełku i fontannie, którą widać z gmachu szkoły muzycznej. Tę IMG pokaże przy najbliższym spacerze.

Ulica Samochodziarska
Na podwórku stał samochód z 1933 roku. Sprawny i pięknie przygotowany przez właściciela. To był wynik współpracy z Klasyczne Gniezno. Teatr 100 metrów historii symbolicznie pokazał tu nie istniejący warsztat Plucińskiego. Tutaj też historię przedstawił - wraz z Muzealnym Detektywem - Aleksander Karwowski. Można powiedzieć, że warsztat samochodowy z przed wojny stworzony przez człowieka, który pracował u Forda, w Detroit, i z powodzeniem prowadził własny warsztat w Chickago był zalążkiem gnieźnieńskiego biznesu samochodowego.

O warsztacie Plucińskiego który działał do lat 70. co potwierdził obecny na spacerze wnuk pana Plucińskiego mówiono przy Rzeźnickiej 1, choć w rzeczywistości działał on pod „Trójką”. Szybko jednak przewodnik pokazał dlaczego. Kiedy zwiedzający weszli na plac na którym działał warsztat zobaczyli jedynie ruinę przygotowaną pod inna inwestycję. Obecność potomka wielkiego gnieźnieńskiego mechanika, zaznaczyła się już wcześniej, kiedy to przy Chrobrym przewodnik pokazał przyniesiony przez niego artykuł z gnieźnieńskiej przedwojennej prasy.

- Oczywiście mówienie o tym, że to ulica Samochodziarska albo Plucińskiego to raczej metafora. Choć zaraz za byłym warsztatem mamy Dom Kawy i Herbaty prowadzony od ponad 15 lat również przez Plucińskiego, pan Mirosław jednak zapewnia, że to zbieżność nazwisk. nikt z nas nie ma pretensji o to, że czas nie stoi w miejscu. Uczestnicy spaceru pytali jedynie czy nie mogły by powstać choćby tablice upamiętniające warsztat Plucińskiego czy choćby mydlarnię Zwierzyńskiego, która przecież miasto rozebrało w ubiegłym roku dopiero - powiedział nam Jarosław Mikołajczyk, nasz redakcyjny kolega.

Kolejnym samochodowym punktem na Rzeźnickiej był były salon braci Waberskich. Fantastyczna, fascynująca ale i dramatyczna historia wielkiego biznesu. To włanie na pamiątkę ich salonu, w którym w witrynach sklepowych stały Fordy i Lincolny na rogu Warszawskiej i Rzeźnickiej stanął królik Szofer. Prężni i rzutcy biznesmeni niestety kończyli z wyrokiem za fałszowanie weksli, choć praktycznie spłacili zobowiązania. Oni jednak też byli kołem zamachowym samochodziarstwa w Gnieźnie.

Mówienie o historii i magia
Kiedy tak blokując niemal całą Rzeźnicką ludzie, podążający w powszedni dzień za przewodnikiem z miłości do swojego miasta przed budynkiem na którego podwórku jeszcze niedawno schowany był piękny mur pruski Mydlarni Zwierzyńskiego unosiły się w powietrzu ogromne bańki mydlane. Tutaj przypomniano wspaniała historię pierwszej w pełni polskiej mydlarni, która powstała w 1899 roku, a między innymi poprzez malwersacje finansowe jednego z pracowników zakończyła działalność około 1930 roku.

Wydawało się że to koniec drogi. Grupa weszła jeszcze na klatkę schodowa Ratusza i kiedy zgasło światło oczom zwiedzających ukazał się jeden z najpiękniejszych budynków w mieście. Wyświetlony w miejscu, w którym stał jeszcze niedawno budynek Mydlarni zrobił ogromne wrażenie. To był magiczny koniec spaceru. Kolejny już w maju, to będzie Kareja. Co wymyśli Muzeum i młodzież z III LO tym razem? - Kareja to święte miejsce wszystkich trzech kultur tu żyjących kiedyś. To też rodzina Rogowskich, Kasprowicz ale i Bogdan Gruszczyński, nietrudno się też domyślić jaki budynek należało by choć na moment tu wskrzesić. Najważniejsze jednak, że ponownie zgromadzi nas miłość do Gniezna. W przedsięwzięciu pomogli Klasyczne Gniezno, MOK, i Cukiernia Sowa.

Przed organizatorami teraz spore wyzwanie po sukcesie wczorajszego spaceru.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.