http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Balans między tradycją a nowoczesnością

Wyróżniony Balans między tradycją a nowoczesnością

Rozmowa z Barbarą Borowską, prezes Zarządu Banku Spółdzielczego w Gnieźnie


– Zacznijmy od tytułów. Tytuł Mecenasa Kultury roku 2019, przyznany przez władze Gniezna za sponsorowanie Gali Sportu i Królewskiego Festiwalu Artystycznego, miał dla Banku znaczenie? Czy takie nagrody przynoszą korzyści?
– Niewątpliwie uhonorowanie tym tytułem jest docenieniem zaangażowania banku w inicjatywy podejmowane na rzecz lokalnej społeczności spoza  obszaru działalności biznesowej. Jesteśmy częścią tej społeczności, prowadzimy wiele działań wykraczających poza skalę naszych biznesowych powinności i uważamy, że jest to część naszej misji. Liczy się nie tylko zysk, ale przede wszystkim – służba lokalnej zbiorowości. Takie nagrody wzmacniają poczucie, że to co robimy, ma większy sens. Że warto.

– Tu powinniśmy wkroczyć na płaszczyznę społecznej odpowiedzialności biznesu…
– …a ja mam wrażenie, że ostatnio posługujemy się tym pojęciem  zbyt często na różnych płaszczyznach, ponieważ stało się ono modne. W przypadku bankowości spółdzielczej ta odpowiedzialność jest przecież istotą naszego działania. Od półtora wieku jest to element naszej misji, powiedziałabym – jeden z najważniejszych. Działamy dla dobra środowiska, w którym jesteśmy obecni jako Bank. W istocie nie tworzymy niczego nowego, ale wiernie trzymamy się  naszej misji, może tylko  z większą świadomością i odpowiedzialnością niż  niegdyś angażujemy się w istotne problemy społeczne, wspieramy setki inicjatyw, ponosimy związane z tym koszty i mówimy – tak właśnie powinno być. Taka jest rola banku, który należy do spółdzielców.

– Pełna zgoda, choć zastanawiałem się czy dziś, kiedy liczy się głównie pieniądz i skala osiąganych zysków, taka aktywność przynosi Bankowi wymierne korzyści?
– W ten sposób buduje się reputację Banku i kreuje jego wizerunek. Ponosimy koszty, sponsorując na przykład drużyny piłki ręcznej mężczyzn i kobiet, inicjatywy biegowe, czarny sport, inicjatywy kulturalne, naukowe itp;, ale nie przeliczamy tego sponsoringu na bezpośredni wynik finansowy. On się pojawia w dłuższej perspektywie: rośnie zaufanie do Banku, zacieśniają się relacje z otoczeniem, poprawia się rozpoznawalność banku w otoczeniu. Są to dla nas korzyści tak samo ważne a może i ważniejsze niż złotówki. Ale przede wszystkim – dla wielu osób stajemy się bankiem pierwszego wyboru. Właśnie tym, który na co dzień sprawdza się w roli patrona licznych przedsięwzięć kulturalnych i sportowych. Gnieźnianie wiedzą, że można na nas liczyć.

Ale prawda też jest taka, że wiele inicjatyw wprowadzają do życia Banku sami pracownicy. Niemal wszyscy pracownicy, włącznie z członkami Zarządu, żyją na co dzień w tym środowisku w którym pracują, co oznacza że mamy rozpoznane jego potrzeby, wiemy czego oczekuje lokalna społeczność. Umiemy szybko docenić jakie wartości społeczne niosą inicjatywy, które pojawiają się wokół nas – sprzyjamy im, jeśli są bliskie naszej misji.

Staramy się znaleźć ze swoim zaangażowaniem także tam, gdzie rzeczywiście widzimy czysto ludzką potrzebę, konieczność wspierania osób wykluczonych, potrzebujących, pokrzywdzonych. Ta charytatywna część aktywności Banku jest szczególnie doceniana, dotyczy wszak indywidualnych przypadków, dla których często jesteśmy jedynym źródłem wsparcia.

– W Spółdzielczej Grupie Bankowej będziemy mieli wkrótce drugą odsłonę projektu „Sportowe Wyzwanie”. Co Pani sądzi o takich inicjatywach? Angażujemy wszystkich pracowników banków spółdzielczych i banku zrzeszającego do wspólnego biegania, uprawiania zdrowego trybu życia.
–  Ten projekt wpisuje się w misję, o której mówiłam. Sport to obszar propagowania wartości, nawiązywania wzajemnych relacji, rozwijania komunikacji międzyludzkiej i kreowania wzorców do naśladowania. To wszystko sprawia, że sport jest czynnikiem scalającym ludzi niezależnie od płci, wieku, miejsca zamieszkania, środowiska pracy, poziomu wykształcenia. W minionej edycji również nasi pracownicy byli zaangażowani w „Sportowe Wyzwanie” i osiągali, o ile pamiętam, dobre rezultaty. Taka rywalizacja pomiędzy zespołami z różnych banków sprzyja budowaniu relacji w samym zrzeszeniu. Moim zdaniem posiadanie wspólnych pasji świetnie przekłada się na wymianę doświadczeń między ludźmi i zespołami.

– Uprawia Pani jakiś sport?
– Jedyną dyscypliną (śmiech), której próbuję rekreacyjnie jest jazda na rowerze. Koleżeństwo namawia mnie na bieganie, a trzeba wiedzieć, że jeden z członków naszego zarządu oraz kilku pracowników startuje w licznych imprezach biegowych, ale ja pozostałam przy rowerze. Wspieram natomiast lokalny sport, jestem blisko niemal wszystkich inicjatyw.

– Warto mieć w sobie społeczną wrażliwość? Prezesi banków kojarzą się zwykle z twardą osobowością, zimną kalkulacją i bardziej z wyrachowaniem niż empatią.
– U mnie to wynika z wcześniejszych doświadczeń. Kiedy zaczynały się w Polsce  przemiany gospodarcze, razem z małą grupą ludzi zaangażowałam się w tworzenie realnego samorządu mieszkańców. W gminie, w której mieszkam, nie było to wówczas popularne. Organizowaliśmy spotkania, integrowaliśmy mieszkańców, organizowaliśmy sylwestra, mikołajki dla dzieci, itp.;. To była grupka dziesięciu osób zarażonych wspólną pasją, która poświęcała społecznej działalności mnóstwo wolnego czasu i często też swoje pieniądze. Wiem skądinąd, że w bankowości spółdzielczej wiele osób wywodzi się właśnie z takich małych grup społecznej aktywności. Jesteśmy członkami zarządów, mamy pod swoją pieczą wielkie pieniądze, ale wiemy, że prawdziwe życie to nie tylko biznes.

– Tak wypełnia się treścią idea „banku z sercem”…
– Zawsze będę tak o nas mówiła. Banki spółdzielcze to banki z sercem właśnie. To nas wyróżnia na rynku. Mamy przed sobą konieczność spełnienia wszelkich wymagań regulatora, musimy dotrzymywać reguł biznesowych, mieć zaufanie i być gwarantem dla powierzonych nam pieniędzy, ale zawsze powinniśmy – jako bank – mieć serce. Widzieć człowieka, a nie tylko tabelę w Excelu. Stawia nam się wysokie wymagania prawne, regulacyjne, organizacyjne, finansowe, ale jednym z najważniejszych wyzwań ciągle jest społeczna użyteczność. Byciem potrzebnym dla własnego środowiska.

To właśnie ta druga sfera naszej aktywności, zwykle zbywana milczeniem przy różnych analizach makroekonomicznych, w wypowiedziach publicystów i specjalistów rynku finansowego, którzy widzą w nas bank jako zbiór aktywów i pasywów stricte finansowych, a nie dostrzegają naszej społecznej, bardzo ważnej funkcji. Angażujemy własne środki finansowe – niepomiernie niższe niż zasoby banków komercyjnych – ale każda z naszych małych cegiełek buduje lokalną społeczność. Żaden bank komercyjny nie ma takiej wrażliwości i żaden nie jest z niej lokalnie rozliczany.

Czy można się więc dziwić, że w wielu środowiskach da się słyszeć dumę z „naszego lokalnego banku”? Mówi tak wielu klientów. Dla nich Bank Spółdzielczy to jest „mój bank”. To dowód na to, że jesteśmy dokładnie tam, gdzie jako bankowość spółdzielcza powinniśmy być.

– Jak zmienił się klient Banku Spółdzielczego w Gnieźnie na przestrzeni lat?
– Mocno zmienił się rynek, zmienili się również nasi klienci. Kiedyś bank spółdzielczy był postrzegany jako bank dla rolnictwa, dziś  mamy klientów  z różnych branż, wzrasta liczba klientów detalicznych co sprawia że  chcemy kierować swoją ofertę do zróżnicowanych  grup konsumentów. Jesteśmy coraz lepiej postrzegani przez małą i średnią przedsiębiorczość, poprzez obecność w mediach społecznościowych i przy wielu lokalnych inicjatywach staramy się też walczyć o klientów z młodego pokolenia. Ich wymagania są specyficzne, operują innym językiem komunikacji, chcą oferty dopasowanej do swoich potrzeb.

Ale na tym tle trzeba też powiedzieć o zmianach, które dokonują się w samym banku. Kadry nam młodnieją, to naturalny proces, ponieważ część pracowników przechodzi na emeryturę, na ich miejsce przychodzą nowi. Młodzi z banku chcą komunikować się z młodymi na rynku. Znają się, mówią o tych samych pasjach, żyją w tym samym tempie. Połączenie młodości z doświadczeniem i wiedzą pracowników o dłuższym stażu  pracy tworzy dobrą płaszczyznę dla rozwoju banku.  Upatrywałabym w zmianie pokoleniowej sporą szansę na przyszłość – banki muszą się dostosować do nowej rzeczywistości, to oczywiste.

– Stąd pomysł na obecność Banku na Facebooku?
– Tak. Trudno sobie dziś wyobrazić funkcjonowanie banku bez aktywności w mediach społecznościowych. Coraz większa rzesza osób z naszego otoczenia jest tam obecna praktycznie codziennie. A jeśli naszym przesłaniem jest łączenie tradycji z nowoczesnością, to gdzie mielibyśmy to robić, jeśli nie właśnie tam? To świetny kanał promocji naszych produktów i codziennej rozmowy z klientami. Zważywszy jednak na specyfikę naszego banku i klientów nie zaniedbujemy  tradycyjnych form komunikacji, odpowiadając na potrzeby ludzi, którzy  z takich kanałów komunikacji nie korzystają.

– Jak klienci z Gniezna przyjmują fakt, że ich Bank dysponuje pięcioma najnowocześniejszymi płatnościami mobilnymi?
– Daliśmy klientom to, co mają najlepsi na rynku, a taki prezent trzeba docenić. Te płatności, jak i planowana nowa aplikacja mobilna SGB to dla banków takich jak nasz wielkie wyzwanie…

– Dlaczego?
– Nowoczesność kusi. My jesteśmy świadomi trendów i dynamiki postępu w naszym bankowym biznesie. Usługi mobilne  oczywiście są mentalnie  bliższe  młodemu klientowi, proszę jednak pamiętać, że banki spółdzielcze ze swoją grupą tradycyjnych klientów muszą zachować pewne proporcje pomiędzy tradycyjną bankowością, a usługami mobilnymi. Jedni lubią wizytę w placówce, inni zdecydowanie wybiorą bank w telefonie. A dbać trzeba równie dobrze o obie grupy. Dlatego patrząc z wielkim przekonaniem na wszystkie technologiczne nowinki, muszę też widzieć potrzeby starszych klientów.  

– Ciągle liczy się dobry produkt.
– Ależ oczywiście! I nie ma większego znaczenia w jakim kanale dystrybucji go sprzedajemy. Dobry produkt przynosi korzyści bankowi, bo to przecież jest biznes, ale daje również pewną wartość dodaną klientowi. Tutaj obie strony muszą być zadowolone. Trzeba pamiętać, ze właśnie młode pokolenie jest naszą przyszłością, dlatego z pełnym przekonaniem wprowadziliśmy do oferty banku wszystkie dostępne płatności mobilne i pozostajemy otwarci kolejne innowacyjne rozwiązania, które pozwolą nam sprostać konkurencji, a może ją wręcz wyprzedzać. W przypadku naszego banku na pewno  okolicznością sprzyjającą wprowadzaniu płatności mobilnych było odmłodzenie kadry pracowniczej, która lepiej czuje bankowość mobilną i łatwiej radzi sobie z nowymi rozwiązaniami. Oni też dużo szybciej potrafią wytłumaczyć starszej grupie naszych klientów jakie profity może im przynieść aplikacja mobilna, jak jej używać.

– Jest Pani w zarządzie Banku od 2003 roku, który notuje bardzo dobre wyniki finansowe, rozwija sieć kontaktów z klientami, rozwija się stabilnie i ma wielki wpływ na rozwój lokalnej społeczności. Jaka jest Pani recepta na sukces w bankowości spółdzielczej?
– Gdybym powiedziała, że ciężka praca, byłoby to pewnie banalne?

– Raczej: oczywiste.
– Ale ja tak myślę.  Nie podam Panu zatem  żadnej oryginalnej recepty bo jej nie ma, ale dobre wyniki to efekt codziennej wytężonej pracy, determinacji i wiary w sukces wszystkich pracowników i kadry zarządzającej. Zapamiętałam sentencję, której używał Henry Ford: „Połączenie sił to początek. Pozostanie razem z sobą, to postęp. A wspólna praca, to sukces.” I chyba nie ma skuteczniejszej drogi do sukcesu. Wspólna praca nad wspólnymi celami. I nie ma tu większego znaczenia, czy mówi się o tym z poziomu zarządu, czy szeregowego pracownika. To od nas jako całości zależy, czy będziemy się cofali – czy będziemy podążać do przodu. Najważniejsze jest wspólne zaufanie, rozumienie celów, determinacja całego zespołu. Końcowy wynik finansowy, zadowolenie środowiska to zawsze efekt współpracy wielu osób. Tak trzeba  to postrzegać.

Rozmawiał: Roman Szewczyk

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.