http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

8 lat temu zmarł nagle Jerzy Kniaź

  • Napisane przez Wojciech Orłowski
  • Dział: Sport
  • 0 komentarzy
Wyróżniony 8 lat temu zmarł nagle Jerzy Kniaź

Z zawodu wyuczonego był tokarzem, ale nigdy nie musiał sięgnąć po ten fach, bo przez większość swojego życia był blisko speedwaya. Najpierw jako czynny zawodnik, a potem przejął rolę trenera młodzieży oraz drużyn walczących o trofea Drużynowych Mistrzostw Polski. Urodził się i długo mieszkał w Gnieźnie, choć potem również tu zawsze chętnie powracał przy okazji wszelkich wydarzeń sportowych, ale także prywatnie.


Jerzy Kniaź urodził się 3 stycznia 1948 roku w Gnieźnie i, jak łatwo policzyć, gdyby żył, to wkrótce obchodziłby 70. urodziny. Jego przygoda z czarnym sportem zaczęła się przy ulicy Wrzesińskiej, gdzie mając 18 lat uzyskał licencję żużlową, ale na swój debiut w meczu ligowym  musiał poczekać dwa lata, aż do 1968 roku. To tutaj notuje rokrocznie coraz lepsze wyniki sportowe, ale zimą 1972 roku opuszcza Start Gniezno i wiosną 1973 roku przywdziewa plastron z barwami Stali Rzeszów. Tam również z każdym sezonem jest coraz lepszy, a więc przychodzi czas zmiany ligi drugiej na pierwszą.

I tak właśnie 28-letni Jerzy Kniaź ląduje w 1976 roku w Stali Toruń, w której początkowo nawet udaje mu się być liderem drużyny, osiągając znacznie lepsze wyniki niż Janusz Plewiński i Jan Ząbik, ówcześni liderzy klubu. W wygranym pojedynku Stali Toruń z Unia Leszno, 20 czerwca 1976 roku gnieźnianin zdobywa swój pierwszy komplet punktów w I lidze, tak samo było w sierpniu podczas spotkania z Falubazem Zielona Góra. Kniaź dobrze radził sobie także w turniejach indywidualnych, a szczególnie w Memoriale im. Mariana Rose, gdzie w 1976 i 1977 roku zajmuje drugie miejsce, każdorazowo lepszym od niego okazywał się tylko Zenon Plech.

Choć być potem zawsze zawodnikiem regularnym, to jego kariera sportowa w Grodzie Kopernika nie rozwinęła się już dalej: 1976 – śr. bieg. 1,98 / 1977 – śr. bieg. 1,69 / 1978 – śr. bieg. 1,70 / 1979 – śr. bieg. 1,80. Targany na przełomie 1980/1981 roku kontuzjami postanowił o swoim pożegnaniu z torem żużlowym. Ostatni raz w meczu ligowym w barwach Apatora Toruń już wtedy pojawił się 20 września 1981 roku podczas spotkania w Rybniku, zdobywając w dwóch biegach tylko jeden punkt u boku Jana Ząbika. Jerzy Kniaź pozostał jednak z samym Toruniu, gdzie jeszcze podczas zawodniczej kariery osiedlił się, a także był oficjalnie zatrudniony i nawet pracował przez krótki okres czasu w zakładzie Predom-Metrom, produkującym urządzenia pomiarowe - na dziale narzędziownia.

Do toruńskiego klubu powrócił w 1987 roku, jako trener szkółki żużlowej, gdzie zajął miejsce Jana Ząbika, który po zakończeniu swojej kariery zawodniczej przyjął stanowisko szkoleniowca w GKM Grudziądz. Po czterech sezonach sumienną pracę Jerzego Kniazia z młodzieżą nagrodzono i powierzono mu rolę trenera pierwszej drużyny Apatora Toruń, z którą dojechał w roku 1991 i 1992 do strefy medalowej. W obu przypadkach „Anioły” pod wodzą Kniazia zdobyli tylko medale koloru brązowego i zespół toruński w roku kolejnym powierzono Wojciechowi Żabiałowiczowi. Warto zaznaczyć, że to właśnie w tym czasie licencję uprawniającą do jazdy na żużlu uzyskał utalentowany Tomasz Bajerski, który zaczynał przygodę z czarnym sportem właśnie pod okiem trenera pochodzącego z Gniezna.

Jerzy Kniaź przyjmuje tymczasem ofertę poprowadzenia 2-ligowej drużyny Startu Gniezno, z którą będzie pracował w latach 1993-1994. To wtedy jeździ wówczas po raz ostatni drużyna gnieźnieńska w całości złożona niemalże z klubowych wychowanków: Jacka Gomólskiego, Tomasza Fajfera, Adama Fajfera, Szczepana Kulczaka, Marka Nowaka, Przemysława Fajfera,  Rafała Sosny, Leszka Sikorskiego, a swoje pierwsze kroki na żużlu stawia również Krzysztof Jabłoński. Trener najwyraźniej nie czuje spełnienia zajmowaniem kolejno 5. i 4. miejsca w II lidze i bez chwili namysłu decyduje się przyjąć kolejne zaproszenie do poprowadzenia zespołu z Torunia, ale jego praca zapewne przyczyniła się także sukcesowi Startu Gniezno, który w 1995 roku również awansował do I ligi.

Niedawny gnieźnieński szkoleniowiec świętuje tymczasem swoje kolejne triumfy z ławki trenerskiej drużyny toruńskiej, bo Apator pod jego wodzą w latach 1995-1996 dwa razy zdobywa srebrne medale. Gorzej jest dopiero w 1997 roku, kiedy „Anioły” są poza podium, a Jerzy Kniaź traci posadę trenerską. Na moment zostanie później trenerem Stali Gorzów, gdzie w 1998 roku po kilku przegranych potyczkach także zostaje zwolniony. Trafia wreszcie do Polonii Bydgoszcz, z którą w 1998 roku i 2000 roku sięga po złoty medal w Drużynowych Mistrzostwach Polski. W połowie 2001 roku kierownictwo Polonii Bydgoszcz w związku z brakiem oczekiwanych wyników sportowych postanowiło zakończyć współpracę z Jerzym Kniaziem, a ten potem już nigdy nie przyjął trenerskiej posady, choć takowe podobno regularnie do niego napływały.

Od wspólnych znajomych było można jedynie usłyszeć, że trochę choruje, ale dba o swoje zdrowie. Zmarł nagle na atak serca 17 sierpnia 2009 roku, w wieku zaledwie 61 lat. - W ostatnich latach wyłączył się z żużlowego światka. Zamiast chodzić na mecze, wolał spędzać czas na swojej działce – czytamy w artykule archiwalnym, który został zamieszczony na łamach dziennika toruńskiego „Nowości” z 31 października 2009 roku. Były trener i żużlowiec Startu Gniezno został pochowany w Toruniu, gdzie mieszkał przez drugą połowę swojego życia. Jego grób znajdziemy na Cmentarzu Świętego Jakuba przy ulicy Antczaka (sektor: W, rząd: 3, miejsce: 7).


Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.