http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Biegną, by walczyć o oddech dwóch osób

Wyróżniony Biegną, by walczyć o oddech dwóch osób

Blisko 140 osób pobiegło charytatywnie dla Oli i Jagody. Nie ważne były czasy, ani miejsce na mecie biegu. Wśród osób, które kibicowały im podczas pokonywania wybranego dystansu była jedna z beneficjentek całego przedsięwzięcia.


W sobotę wieczorem nad jezioro Jelonek w Gnieźnie przybyli biegacze, którzy uczestniczyli w IV edycji Nocnej Zadyszki, czyli biegu charytatywnego na dystansie 5 i 10 kilometrów.
– Akcja zrodziła się już 4 lata temu w naszych głowach, kiedy się okazało, że mamy w Gnieźnie trochę osób, które chorują na mukowiscydozę. To jest dość ciężka choroba genetyczna, która aczkolwiek dość rzadko występuje i tym osobom potrzebne jest wsparcie. Jedną z tych osób jest moja córka i wtedy tak naprawdę dostrzegłem w sobie potrzebę pomagania innym osobom, bo też dostałem dużo pomocy – mówi Michał Koszela, tata 6-letnie Oli Koszeli. To na nią i 20-letnią Jagodę Łuczak po raz kolejny przeznaczono środki zebrane ze sprzedaży pakietów startowych. – Ta akcja mobilizuje dużo osób i za każdym razem jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym wielkim odzewem, zarówno uczestników, którzy są tutaj dla nas oczywiście najważniejsi, ale jest także kwestia sponsorów, dzięki którym możemy się tak naprawdę rozwijać i doskonalić tę imprezę i myślę, że z edycji na edycję będziemy mogli coraz fajniejsze rzeczy oferować tym uczestnikom – dodaje M. Koszela.

Co warte zauważenia, pomoc uzyskana w tej akcji pomaga każdorazowo na ok. dwa miesiące leczenia obu dziewcząt, a bieg wpisał się już w pewną tradycję gnieźnieńskiego środowiska biegającego i jest organizowany dwa razy w roku przy pomocy Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Gnieźnie. – Zmaganie się z ta chorobą to nie jest niestety nic lekkiego i kolorowego, bo jest to choroba wymagająca wielu wyrzeczeń – opowiada Jagoda Łuczak, która biegnących dziś osobiście dopingowała. – Nigdy osobiście nie uczęszczałam do szkoły ze swoimi rówieśnikami i Ola też nie uczęszcza w takim stopniu, w jakim by chciała. To jest przede wszystkim codzienna rehabilitacja, masa leków, zabiegi i no niestety te duszności, które występują dość często. Stąd też zresztą Nocna Zadyszka, bo my łapiemy zadyszkę, więc chcemy, żeby uczestnicy tego biegu łapali ją również z nami. Ja marzę o byciu zdrową i byciu samodzielną, o funkcjonowaniu tak jak moi rówieśnicy, o znalezieniu może kiedyś za parę lat męża, założeniu rodziny i byciu szczęśliwą – zauważa J. Łuczak.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.