http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Łużyczanie - beznadziejna wędrówka ku niepodległości (część II)

Wyróżniony Łużyczanie - beznadziejna wędrówka ku niepodległości (część II)

„(…) Łużyczanie stoczyli jeszcze jeden bój o swą niepodległość (…)”. Takim zdaniem zakończył się artykuł z grudniowej „Ziemi Lubańskiej”. Jaki to był więc bój? Było to bój na śmierć i życie o choćby zaistnienie jako naród mający tradycje, język, historię i terytorium, które od wieków zamieszkiwali. Przejdźmy jednak do czasów zaraz po zakończeniu I wojny światowej. Jest to kontynuacja artykułu, który ukazał się na naszym portalu 26 grudnia 2018 r.


W 1919 roku na konferencji w Wersalu zostają podniesione sprawy Łużyczan. Podnosi je polska  delegacja, z Paderewskim i Dmowskim na czele. Niestety, nie było woli państw zwycięskich w tworzeniu tego bytu narodowego. Szczególnie mocno, w materii nie osłabiania Niemiec, występowała Anglia. Uważała otóż ona (jej delegacja), że „sprawy łużyckie” to wewnętrzna sprawa Niemiec, a i pokonane Niemcy miały, mimo przegranej, wielki wpływ na kształtowanie się nowego obrazu Europy. W tym samym miej więcej czasie niestrudzony działacz na rzecz odrodzenia Łużyc, Alfons Parczewski, pisał te ważne słowa „naszym obowiązkiem jest mieć w pamięci bliskie językowe pokrewieństwo i wspólność polityczną w epoce Bolesława Chrobrego. Popierajmy ich (Łużyczan przyp. autora) ustawicznie w piśmiennictwie i w pomocy dla uczącej się młodzieży. Tymczasem robimy za mało […] A jednak o tej pomocy należy pamiętać. W imię tej pieśni, która jest nam wspólna, o Tej, co nie zginęła, pamiętajmy o naszych pobratymcach łużyckich”.

W odrodzonej Polsce stale nagłaśniał on problem Łużyc - niestety bezskutecznie! Ten trudny dla Łużyczan czas (podczas konferencji), związany z walką o swój byt, silnie wspomagał polski uczony, slawista, Jan Ignacy de Courtenay. Był on także twórcą protestu europejskich slawistów przeciwko, wręcz brutalnemu, pozbawieniu opieki tej grupy narodowej przez tworzącą się Ligę Narodową. I znowu bezskutecznie! O Łużyczanach definitywnie zadecydowano 5.02.1919 roku, kiedy to delegaci Ententy oficjalnie zadecydowali, aby sprawy Łużyc nie włączać do obrad konferencji pokojowej. I tak naprawdę dwa państwa pozbawiły ich bytu. Były to Anglia i Niemcy! Anglicy nie chcieli zbyt mocno osłabiać Niemiec, a Niemcy wysłali w tej sprawie oficjalny protest. Było jeszcze memorandum, wysłane 23.03.1919 roku do prezydenta USA. Wysłane przez Barta, działacza łużyckiego. Postulował on w nim utworzenie, pod kontrolą LN, niezależnego państwa łużyckiego, postulował nawet jego granice. Memorandum pozostało bez odpowiedzi. 7.05.1919 r., po podpisaniu z Niemcami przez Ententę wstępnego układu pokojowego, nadzieje na państwo umarły bezpowrotnie. Potem było już tylko gorzej.

W 1919 r. powstaje specjalny referat w MSZ Niemiec, który zajmuje się nadzorowanie serbołużyckiego ruchu narodowego. Tak naprawdę miał być i był komórką, która dusiła wszelkie przejawy wolnościowe Łużyczan. Za tymi działaniami przyszły kolejne. Otóż Związek Obrony Niemczyzny przyjął podczas swych obrad, że „wszelkie serbołużyckie dążenia narodowe noszą charakter zdrady stanu” zaś profesor R. Kötzschke zajął się podczas tych obrad, jak to napisał „poglądem o prymitywizmie Łużyczan i Słowian”. Nie było więc do śmiechu łużyczanom. W 1930 r., mimo, że NSDAP nie była jeszcze u władzy, już wydała serię artykułów podburzających naród niemiecki przeciwko Serbołużyczanom. W te działania angażowano pastorów ewangelickich.

Jeszcze wcześniej, bo w 1922 r., w działania  antyserbskie włącza się kościół katolicki. ZA sprawą bp. dr Christian Schreiber doszło do kasacji biskupstwa w Miśni. Do akcji przeciwko Łużyczanom Niemcy wytaczają swoje najcięższe działa. Paul von Hindenburg, prezydent republiki, dokłada swoje do antyserbskiej polityki. Tworzy on memoriał postulujący wysiedlenie nie tylko Łużyczan, ale także ludności polskiej, francuskiej, belgijskiej z terenów przygranicznych. Niemcy przeprowadzają szeroko zakrojoną akcję osiedleńczą rolników na ziemiach Łużyczan. Polski wywiad z tego wydarzenia tworzy raport w którym możemy przeczytać: „Wydaje się wręcz niemożliwym, aby naród, który od chwili zakończenia wojny światowej nie ustaje  w lamentach z powodu krzywdy, jaką mu rzekomo wyrządzono, i przez swoich oficjalnych przedstawicieli stale zapewnia o swej miłości do pokoju i sprawiedliwości, mógł w chwilach, kiedy liczy na wygraną, snuć podobnie potworne zamierzenia w stosunku do swych sąsiadów”.

Jak widzimy za „sprawę” biorą się politycy z najwyższej półki. Kolejny z nich również należy do elity polityków niemieckich. Gustav Stresemann, kanclerz i minister spraw zagranicznych, laureat Pokojowej Nagrody Nobla(!). Cóż takiego robi? Pełniąc funkcję kanclerza i ministra spraw zagranicznych przeznacza na cele walki z mniejszościami narodowymi, w tym Łużyczanami, 63 mln marek! Motywuje to także zagrożeniem niemczyzny! Żąda dodatkowej akcji nasilającej kolonizację Górnych Łużyc! O dziwo, w obronie Łużyc staje przywódca włoskiego państwa, Benito Mussolini, który w ten sposób chce bronić Tyrol przynależny do Włoch. Benito Mussolini wypomina gnębienie w latach dwudziestych Polaków i Łużyczan na swoim terytorium przez Niemców. Raport o mniejszościach jest wręcz dramatyczny!

W latach 30-tych dochodzą dodatkowe działania rządu niemieckiego w stosunku do Łużyczan. Rozpoczyna się kolejna akcja polegająca na ograniczeniu używania języka łużyckiego przez dzieci i młodzież. Rozpoczyna się też kolportaż publikacji mówiących, że Łużyczanie to Niemcy! Wreszcie usuwa się lub niszczy tablice w języku łużyckim. Usuwane są  szyldy handlowo-przemysłowe. Napisy łużyckie są też usuwane z cmentarnych nagrobków! Zmieniono na niemiecki 60 łużyckich nazw miejscowości! W związku z tym na Łużycach, w 1934 roku, tworzy się tajna organizacja K-7 (komitet siedmiu). Stworzona przez SG WP i MSZ Polski. Ma ona zajmować się dywersją polityczną i bojową. Pierwsze zebranie ma miejsce 17.09.1935 roku. Trwa werbunek do komitetu wśród młodzieży i studentów. Szef Ekspozytury Wywiadu na Łużycach meldował Szefowi wywiadu Wojskowego i Szefowi Sztabu: „Ostateczny celem organizacji jest uzyskanie niepodległości przez czynne przyczynienie się do klęski Niemiec przyszłej wojnie. Organizacja (Domowina-1912 zał.) nie może się rozwijać ze względu na braki środków materiałowych i technicznych”.

Siłę przeciwko wynarodowieniu czerpali łużyczanie, jak pisał kapitan W. z komórki wywiadu, ze „szczerego i głęboko pojętego patriotyzmu”. Nasilenie represji wobec Łużyczan ze strony Niemiec ma miejsce w latach 1936-1937. Łużyczan z grupy K-7 umacnia to w przekonaniu do współpracy z polskim wywiadem wojskowym w celu neutralizacji działań niemieckich. Niemcy próbują w 1937 roku narzucić „Domowinie” zmieniony statut, który mówił, że Łużyczanie są Niemcami mówiącymi po niemiecku i że do organizacji może należeć każdy obywatel Rzeszy! „Domowina” odmawia zmiany statutu. Gestapo zamyka więc drukarnie, działacze zostają aresztowani i przewiezienie do obozów koncentracyjnych.

W 1938 r. działania organizacji łużyckich nakierowane są na „uzyskanie niepodległości w razie niepomyślności dla Niemiec konfliktu europejskiego”. Od 1937 roku Niemicy likwidują wszystko co jest łużyckie. Po 1939 r. przygotowano plan całkowitego wysiedlenie ludności łużyckiej z ich terenów. Miano go wykonać w 1942 roku. Ze względu na toczącą się wojnę wykonanie planu przeniesiono na koniec wojny. Eksterminacja Łużyczan miała trwać nadal, aż do ich zniemczenia albo zagłady fizycznej! Ten stan trwał przez całą II wojnę światową. Wielu Łużyczan zginęło, wielu trafiło do obozów koncentracyjnych, wielu też dało się zgermanizować…

A po wojnie polskie państwo wszystkich Łużyczan wyrzuciła za swe nowo tworzące się granice zachodnie, traktując ich jak Niemców, odpłacając w ten sposób za ich daninę wierności i krwi na rzecz słowiańskiej tożsamości tego małego narodu.

W gazecie „Dziś i Jutro” nr 29, z lipca 1946 r. zadano bardzo ważne pytania: „Czy to prawda, że druga wojna światowa toczyła się o wolność narodów? Pytanie ostatnie natarczywe: Kiedy Łużyczanie będą wolnym narodem?”
Ot tak kończy się ten krótki opis historii tego małego narodu, którego beznadziejna wędrówka ku nieodległości trwa dalej.



***
Bibliografia:
Grażyna Wyder, „ŁUŻYCE w polskiej literaturze historycznej XIX wieku i okresu międzywojennego” Zielona Góra 2003.
Jan Solta, „Zarys dziejów Serbołużyczan” Ossolineum 1984
Aleksander Woźny, „ŁUŻYCE w planie dywersji polskiego wywiadu wojskowego w latach 1931-1939, Opole 2010

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.