Logo
Wydrukuj tę stronę

ORP Kujawiak - odkrywcy wraku dokonali ważnej rzeczy

Wyróżniony ORP Kujawiak - odkrywcy wraku dokonali ważnej rzeczy

Historia ORP Kujawiak, czyli historia L-72, polskiego niszczyciela eskortowego typu Hunt II podobnie jak ORP Krakowiak i ORP Ślązak, zapewne chwalebna, była jednak historią dramatyczną.


Udział ORP Kujawiaka w działaniach to przebycie 32 000 mil morskich, biorąc udział w pięciu operacjach, 11 patrolach, eskorcie czterech konwojów oceanicznych i 69 przybrzeżnych, zestrzelił jeden samolot przeciwnika na pewno i kilka prawdopodobnie, dwukrotnie atakował wykryte okręty podwodne, 112 razy na jego pokładzie ogłaszano alarmy przeciwlotnicze – tak podają źródła.

Tematem dzisiejszego spotkania w Miejskim Ośrodku Kultury, bezpośrednio była eksploracja wraku, jego odkrycie i rozmowy o poszukiwaniach i akcji. Spotkanie prowadził marynista i ceniony dokumentalista Mariusz Borowiak. Zanim jednak uczestnicy międzynarodowych ekspedycji opowiadali o swoich przygodach z wrakiem polskiego okrętu, uczestnicy obejrzeli film, który pokazał poszukiwania nieopodal Malty, w ramach dokumentu wykorzystana została także rozmowa z ocalałym marynarzem jednostki. Film uzmysławiał, że przez ponad 70. lat od zatonięcia kilkukrotnie podejmowano bezskuteczne próby odnalezienia wraku bohaterskiego okrętu, który wszedł na minę, idąc z pomocą innemu alianckiemu okrętowi. Mimo że z Malty na pomoc Kujawiakowi wyruszył holownik Robust, polski okręt zatonął, 13 członków załogi poległo na morzu, część została podjęta przez okręty alianckie a 7 poważnie rannych - trafiło do szpitali na Malcie. Ogromne znaczenie polskich marynarzy w dostarczaniu transportów żywności dla bohaterskiej Malty oraz udział polaków w ochronie transportowców to chlubna karta polskiej marynarki w II wojnie światowej.

Niezwykle dynamiczna i ciekawa karta w historii odkrywania wraków okrętów to także ta zapisana przez poszukiwaczy, z którymi mieliśmy okazję spotkać się dziś w MOK-u. Po pierwszych odkryciach pojawiła się niepewność, omyłkowo fragment konstrukcji wzięto za ławeczkę, co sugerowałoby, że wrak nie mógł być wrakiem ORP Kujawiak i poszukiwacze zaczęli myśleć, że to jakiś mały statek wycieczkowy. Porównania widoków najnowszych technologii z planami okrętu rozwiały wątpliwości. Dopiero jednak zejście nurków i wykorzystanie specjalistycznego sprzętu pozwoliło na pewność. Poszukiwacze dziś nie tylko wspominali, ale zaprezentowali także dzwon okrętowy, który został wydobyty.

- Para nurków – Piotr Wytykowski i Mark Alexander zawiesiła na wraku okrętu tabliczkę z brązu, którą ufundowali członkowie stowarzyszenia. Jej treść w języku angielskim jest następująca: „Polski niszczyciel eskortowy ORP Kujawiak. Odnaleziony 22 września 2014 r. przez polską ekspedycję „The Hunt for L 72”. Grób trzynastu marynarzy Polskiej Marynarki Wojennej, którzy zginęli 16 czerwca 1942 r. Niech spoczywają w pokoju”. Członkowie zespołu ufundowali także z białego marmuru tablicę pamiątkową o wymiarach 118 x 81,5 cm, która została umieszczona w najbardziej reprezentacyjnym i godnym miejscu, jakim jest The Upper Barrakka Gardens Maltański Narodowy Park Pamięci w La Valletcie – mówi Mariusz Borowiak.

Historia spłatała, jak przyznają dzisiejsi goście im niezłego figla – okazało się, że na dzwonie, który wydobyto dopiero w maju 2017 roku pod warstwą glonów, znajduje się wypukły napis HMS Oakley. Wiadomo więc, że jest to pierwotna nazwa niszczyciela, który był budowany pierwotnie dla Royal Navy. Według powszechnie panującej opinii wśród polskich i zachodnich historyków oraz ostatnich żyjących członków załogi Kujawiaka, dzwon, jak i sama nazwa, ale i znak taktyczny L-72 zmieniono po zakończeniu budowy okrętu w maju 1941 roku przed opuszczeniem stoczni. Musiało minąć 75 lat by ta ciekawostka wyszła na jaw.

Wiele ciekawych historii i wręcz anegdot o odkrywaniu Kujawiaka przedstawili odkrywcy dziś w MOK-u. To było niezwykle ciekawe spotkanie. Nie najgorsza frekwencja i to we wtorek, pokazuje, że pasjonatów historii przybywa.

Informacjelokalne.pl