http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/Wybory_2018/makohonski_informacjelokalne.jpg

Dlaczego historia cukrowni ma gorzki wydźwięk?

Wyróżniony Dlaczego historia cukrowni ma gorzki wydźwięk?

Dzisiaj wieczorem na dużym ekranie swoją premierę miał nowy film Bogumiła Bieleckiego pt. „Gorzka Historia Cukrowni”. Na pokaz przyszli m. in. byli pracownicy tego zakładu produkcyjnego, a także miłośnicy lokalnej historii. Wydarzenie swoim honorowym patronatem objęło Starostwo Powiatowe w Gnieźnie, które współorganizowało całe przedsięwzięcie.


Film został zrealizowany w 2009 roku, kiedy cukrownia już była w stanie rozbiórki, a sam dokument jest opowieścią człowieka, który mieszkał w cieniu cukrowni. - On był synem głównego chemika fabryki, mieli służbowe mieszkanie i w cieniu cukrowni po prostu się wychował, wiele ciekawych rzeczy o tej cukrowni opowiada – mówi Bogumił Bielecki, gnieźnieńskie dokumentalista i regionalista, który od lat filmuje ciekawe miejsca lokalnej historii.

Autor nakręconego filmu stawia wreszcie odważną tezę. - Ten film nawiązuje do przyszłorocznych obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Dlaczego? Zaczyna się to wszystko od germanizacji, która tutaj na ziemiach wielkopolskich wtedy istniała. Pamiętajmy, że stał wówczas w Gnieźnie pomnik cesarza niemieckiego Wilhelma, co też widzimy na tym filmie. Chcę uświadomić ludziom, że w tych ciężkich czasach byli tutaj ludzie, którzy w Gnieźnie walczyli z tą germanizacją poprzez pracę u podstaw. Dużo mówimy na początku tego filmu o Leonie Grabskim, który był założycielem cukrowni w 1882 roku. Po jego śmierci cukrownię przejął jego syn, Edward Grabski, który był właścicielem cukrowni aż do 1939 roku – opowiada.

Wspomniany Edward Grabski gnieźnieńską cukrownię stopniowo rozbudowywał. - Już przed wojną cukrownia miała nowoczesną elektrownię z turbogeneratorem nawrotni gazowej, a miasto miało wtedy jeszcze taki środek, jak prąd stały o mniejszym napięciu i oczywiście gorszej jakości. Cukrownia przekazywała tę swoją nadwyżkę energetyczną miastu Gnieznu, o czym już nie wszyscy pamiętają. Film mówi także o często tragicznych losach ludzi, którzy tam pracowali, ten personel był bardzo dobrze dobrany, to wszystko działało niezwykle sprawnie. Właściciel cukrowni bardzo dbał o tych pracowników, bo wybudował dla nich bloki mieszkalne, które tam cały czas stoją w okolicy ul. Pstrowskiego i tam były także ogródki działkowe – przypomina B. Bielecki.

Cały film trwa 50 minut. - Ta nasza podróż w czasie odbywa się w zasadzie tylko już po ruinach, pokazujemy miejsca najciekawsze, a jednym z nich było miejsce, w którym znajdował się w czasie okupacji obóz dla jeńców angielskich. Potem niestety okazuje się, że Wielkopolanie, którzy zaciekle walczyli z tą germanizacją zostali zniszczeni przez system, który potem nastąpił i ulegli zapomnieniu. Jakie były losy tego właściciela, o tym też tam opowiadamy – dodaje.

Zdaniem Bogumiła Bieleckiego, historia cukrowni została ostatecznie zakończona dopiero w roku ubiegłym. - Komin cukrowni górował nad miastem ok. 100 lat, wyższy o kilka metrów był tylko komin wybudowany później na Winiarach i do tego była jeszcze katedra. To był pewien symbol walki z germanizacją, bo Gniezno, gdyby nie cukrownia, gdzie zatrudnionych było ponad 500 ludzi i ci różni plantatorzy dostarczający buraka cukrowego, do tego trzeba jeszcze przypomnieć o rozbudowie sieci kolejki wąskotorowej, która została pociągnięta do wszystkich większych wiosek ziemi gnieźnieńskiej, ta cukrownia im wszystkim  dawała pracę. To jest dość przykry zgrzyt historii, że ta cukrownia germanizacji się nie poddała, a w wolnej Polsce przez tych samych, którzy nie chcieli dopuścić do jej powstania, została kupiona i w ciągu trzech lat ją zlikwidowali, a potem zburzyli – podsumowuje.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.